W trakcie narodzin ich córeczki Hazel doszło do niespodziewanych komplikacji
Views: 20
–
W trakcie narodzin ich córeczki Hazel doszło do niespodziewanych komplikacji.
Greg, mąż Carly, stanął w obliczu trudnego wyboru: wybiec z sali porodowej, by opłacić parking, czy pozostać przy swojej żonie w najważniejszym momencie życia? To pytanie, które wielu mężczyzn stawiałoby sobie w podobnej sytuacji. Niemalże nikt jednak nie spodziewał się, że decyzja ta doprowadzi do problemów z Urzędem Skarbowym.
Poród jest zdarzeniem, którego dokładnego momentu nie da się przewidzieć. To czas, kiedy każda minuta ma znaczenie, a komplikacje mogą wydłużyć proces rodzenia dziecka. Lekarze zazwyczaj zalecają, by około 2-3 tygodnie przed planowanym terminem porodu mieć już przygotowaną torbę do szpitala w samochodzie, jeśli planujemy wyjazd. Ważne jest też, aby nie oddalać się zbytnio od wybranego szpitala, aby w razie potrzeby szybko dostać się do placówki medycznej. Istnieją bowiem kobiety, które rodzą szybko, ale także te, których poród trwa godzinami.
W przypadku Carly i Grega, poród nie przebiegał zgodnie z planem. Mąż nie opuścił swojej żony przez cały czas, niezależnie od trudności, które się pojawiły. Gdy tętno dziecka spadło, atmosfera na sali porodowej napięła się do granic możliwości. Jednak dzięki determinacji lekarzy i wsparciu męża, pierwsza córeczka pary przyszła na świat zdrowa i radosna. Chwila narodzin była pełna emocji, a rodzice nadali dziecku imię Hazel.
Po porodzie para dowiedziała się, że przekroczyli czas opłaconego parkingu. Mimo komplikacji, które znacząco wydłużyły proces porodu, Urząd Skarbowy nie uznał tego za wystarczający argument do anulowania mandatu w wysokości 120 dolarów za przekroczenie 12 minut. Carly i Greg byli zdumieni i sfrustrowani, czując, że zostali niesprawiedliwie potraktowani.
Kilka tygodni później para otrzymała kolejne wezwanie do zapłaty mandatu. Byli zrozpaczeni i złośliwi, nie podejrzewając, że taki dzień może się w ogóle wydarzyć. Okazało się, że Greg powinien opuścić salę porodową, by dopłacić za parking, zamiast pozostać przy narodzinach swojej córki. To zdawało się być absurdalne.
Carly i Greg postanowili podzielić się swoją historią w mediach społecznościowych i lokalnych mediach. Nagłaśnianie sprawy przyniosło niespodziewany skutek. Niedługo po tym, jak ich historia stała się znana, otrzymali telefon od Urzędu Skarbowego z przeprosinami. Mandat został anulowany, a para mogła skupić się na radosnych chwilach spędzonych z córeczką Hazel.
Ta historia ukazuje, że czasem ludzkie sytuacje i wyjątkowe momenty życia nie mieszczą się w surowych ramach przepisów. Szczęście i zdrowie dziecka były najważniejsze, a hojność Urzędu Skarbowego w końcu odzwierciedliła tę wartość.

